Po sniadaniu zbow idziemy do sali medytacyjnej.
I znow siadamy w swoich pozycjach medytacyjnych i mmmmmm.....
..... Jedna z cech umyslu jest nawyk wedrowania z jednego przedmiotu na drugi, z jednej mysli na druga. Nasz umysl wcale nie chce i nie ma zamiaru skupic sie ani na oddechu, ani na zadnym innym przedmiocie uwagi - woli biegac jak szalony.
Nasz umysl ciagle wedruje albo w przeszlosc albo w przyszlosc - nie chce pozostawac w terazniejszosci. Tylko ze tak naprawde my musimy zyc w terazniejszosci bo cokolwiek zdarzylo sie w przeszlosci juz tego nie ma i nie mozemy tego zmienic. A wszystko co jest przyszloscia , jest poza naszym zasiegiem - dopoki nie stanie sie terazniejszoscia.
Owszem - pamietanie o przeszlosci i myslenie o przyszlosci jest wazne, ale tylko w takim zakresie, w jakim pomaga nam dac sobie rade z terazniejszoscia.
Umysl nasz jednak ma gleboko zakorzeniony nawyk uciekania od terazniejszosci w przyszlosc lub przeszlosc - ktore po prostu sa nieosiagalne, wiec z tego powodu umysl nasz jest wciaz wzburzony i nieszczesliwy.
Bo zyc mozna wylacznie w terazniejszosci.
I wlasnie ta technika ktorej sie uczymy, nazywana jest sztuka zycia. Pierwszym krokiem to nauczenie sie , jak zyc w terazniejszosci dzieki skupieniu umyslu na obecnej rzeczywistosci - na oddechu. To jest rzeczywistosc danego momentu.
Wiec siedzimy i medytujemy majac cel - jak najdluzej przebywac w terazniejszosci , obserwujac oddech. Starac sie odrzucac mysli o przyszlosci, przeszlosci. Wyczyscic umysl. TO trudne. Wszystko zaczyna bolec, krece sie aby poprawic pozycje siedzenia. Po godzinie mam juz dosc. Na szczecie kilkuminutowa przerwa, mozna rozprostowac nogi, odetchnac czystym powietrzem.
Bardzo mądre słowa.Ja wciaz probuje koncentrowac sie na terazniejszosci lecz czasem jest to bardzo trudne.
OdpowiedzUsuńSzczegolnie wyczyszczenie umyslu.
Ale zawsze mozna to sobie jakos poukladac i wylumaczyc,odsunac przeszlosc na dolna polke i poprostu tam nie zagladac,a jak juz to tylko na troche.
pozdrawiam
Kitajka